Nie oszukujmy się. Ludzie są weganami z powodów moralnych lub religijnych lub zdrowotnych a nie dlatego, że nie lubią produktów pochodzenia zwierzęcego. Mało kto nie lubi masła, mleka, jogurtów, a tym bardziej mało kto nie lubi ciast, które tak często zawierają te produkty. Dla mnie bycie wegetarianką jest łatwe, bo smak mięsa jest mi obojętny. Mimo to zdarzają mi się odstępstwa. Kiedy jestem bardzo głodna, a nie ma nic innego to potrafię zjeść kurczaka np. w sałatce. Zdarza się to raz na pół roku, ale zdarza i nawet dla mnie jest to wtedy bardzo przyjemny smak. Co więc mają powiedzieć ludzie, którzy smak mięsa kochają? Staram się być weganką, ale różnie mi idzie. Raz lepiej, raz gorzej. Bycie weganinem nie jest proste. Mleko roślinne nie smakuje jak krowie, które tak lubię. Wiem, że krowy cierpią, więc kupuję znacznie mniej nabiału, wybieram więcej produktów roślinnych. Ale…

Trudne wybory

To nie takie proste. Kupując np. jogurty z kokosa, mleczko kokosowe czy margarynę też sprawiamy, że jakieś zwierzęta cierpią. Tylko inne. Przy plantacjach kokosa czy oleju palmowego (zawartego w margarynie) cierpią małpy. Nie da się ukryć, że większość produktów wegańskich jest na kokosie. Nawet jeśli nie są np. mleko sojowe czy osiane to przeciętny Kowalski stoi przed wyborem smaczne, a moralne.

Oznaczenia nabiału jak na jajkach

Dlatego kiedy staję przed wyborem jogurt kokosowy lub jogurt z mleka krowiego zastanawiam się czy to ma jakikolwiek sens. Tak długo jak nie będzie uregulowań prawnych (kar za złe traktowanie zwierząt) tak długo Kowalski musi wybierać między jednym strasznym wyborem, a drugim strasznym wyborem. To żaden wybór. Na serze czy mleku powinny być takie oznaczeni jak na jajkach. Podobno produkty „bio” mają lepsze standardy dla zwierząt. Jednak nie udało mi się znaleźć co „bio” dokładnie oznacza. Czy muszą być wypuszczane na wolność, czy nie? Ile godzin?

Wegańskie mleko, które smakuje i wygląda jak krowie

Kocham ludzi, którzy widzą jak zwierzęta cierpią i namawiają do weganizmu. Jednak głęboko wierzę, że to nie jest rozwiązanie. Rozumiem też ludzi, którzy weganami nie są. Mimo, że sama staram się odżywać wegańsko. Choć może właśnie dlatego. Jeśli choć trochę zaniedbasz wegańską dietę to prawdopodobnie grozi ci anemia. Jedzenie jest monotonne i umyka nam wiele smakołyków. Bycie całkowitym weganem jest niemal niemożliwe. W końcu tak wiele batonów ma w sobie mleko 🙂 . Ludzi ratował i ratuje postęp. Liczę, że i tu nas uratuje i da nam to co zdrowe, dobre i moralne. Jakiś czas temu pisałam o mięsie krowim ale z laboratorium. Więc ratunek dla mięsożernych jest. Dla wegan również nadchodzi. Na rynku nawet pojawiło się ostatnio mleko wegańskie, a wierzę, że to dopiero początek przygody, która nas czeka.

Jeśli wierzyć producentowi mleka „Perfect Day” (to nie reklama) to jest ono w smaku i tekturze takie jak prawdziwe mleko. Nie zawiera hormonów, antybiotyków czy laktozy. Z artykułu Businnes Insider możemy dowiedzieć się, że osoby, które piły mleko lub jadły produkty tej firmy np. lody nie czuły różnicy w smaku między mlekiem prawdziwym, a sztucznym.

Zdjęcia: Photo by Kamil S on Unsplash