Wyścig kosmiczny. Jak to się zaczęło?

Księżyc

Księżyc jest jedynym ciałem niebieskim, na którym wylądowali ludzie. Udało się to amerykańskiej załodze w 1969 roku. Mimo, że to amerykanie stanęli jako pierwsi na Księżycu, rywalizację zapoczątkowało ZSRR. Wystrzelili w 1957 roku satelitę, dając sygnał tym samym, że rozpoczęli podbijanie kosmosu.

Mars

Na księżycu do tej pory stanęło 12 osób. To nie wiele zważając na to, że wkrótce chcemy podbić Marsa i zbudować tam miasto. Po pierwsze Mars jest znacznie dalej od Księżyca. Odległość Ziemi od Marsa w najbliższym położeniu (które jest co 26 miesięcy) to 57 mln km. Z kolei odległość na Księżyc wynosi mniej niż 0,5 mln km (dokładnie 395 tys. km). Po drugie ludzie na Marsie zostaną na minimum 26 miesięcy. Być może nawet na zawsze. Astronauci z misji Apollo 11 spędzili na księżycu ok. 21 godzin i wrócili. Co do Marsa mamy też inne cele. Chcemy tam stworzyć kolonie, zmienić Marsa w planetę podobną do Ziemi, oraz korzystać z jego surowców. Księżyc chciano zdobyć, bo była to rywalizacja o prestiż, możliwość zastosowania zdobytych umiejętności w celach militarnych oraz ogólne pokazanie, kto tu na Ziemi rządzi. Pod względem ekonomicznym Księżyc nie miał takiego znaczenia. Surowce, które uważa się za drogocenne, a które znajdują się na księżycu i można by je było eksplorować to złoża helu-3. Mówi się, że pod powierzchnią Marsa mogą kryć się znacznie bardziej drogocenne surowce. Poza tym, nawet jeśli teraz ich nie ma to jeśli Mars rzeczywiście zmieni się w planetę podobną do Ziemi to wtedy gra będzie o ogromna stawkę.

Prawa kosmiczne i traktaty

Na tę chwilę obowiązuje osiem międzynarodowych traktatów regulujących działalność w kosmosie. W 1959 r. powołano Zgromadzenie Ogólne ONZ Komitetu ds. Pokojowego Wykorzystania Przestrzeni Kosmicznej. Jak sama nazwa wskazuje ma być to pokojowe wykorzystanie kosmosu. Traktaty zakazują m.in. prób z bronią jądrową w atmosferze, pod wodą oraz w przestrzeni kosmicznej. Ponadto stwierdzają, że korzystanie z dóbr kosmosu powinno nieść korzyści dla wszystkich państw. Zasada równości i niedyskryminacji mówi, że stopień ekonomicznego czy naukowego rozwoju państwa nie ma znaczenia. Kosmos według traktatu jest wspólnym dobrem ludzkości. Niestety z tym ostatnim nie zgadzają się wszystkie państwa. Między innymi USA, co w konsekwencji może doprowadzić do „gwiezdnych wojen”.

W artykule dotyczącym kolonizacji Marsa, ważnym aspektem wymienianym w kwestii podboju kosmosu były nie tylko jego dobra, ale i powierzchnia. Pytanie jak podzielmy się Marsem, to pytanie, którego na razie nikt nie chce wypowiadać na głos, bo może doprowadzić do konfliktów tu na Ziemi. Jednak jest to pytanie ważniejsze od tego, jak podzielmy się surowcami. Bowiem ten kogo będą powierzchnie ten na tych powierzchniach będzie mógł eksploatować Marsa do woli. Czy będzie można kupić działkę na Marsie? Czy będą tam państwa? Układ z 1979 r. zabrania zawłaszczenia powierzchni Marsa i stanowi, że Mars nie może stać się własnością jakiegokolwiek państwa, organizacji lub osoby prywatnej. Na razie nie można kupić powierzchni Marsa. Jednak nie wierzę, aby poszczególne kraje nie chciały tego zmienić. Zwłaszcza, że Amerykanie są najbliżej zdobycia Marsa.

USA chce zmiany prawa

Stany jak pierwsze zdobyły Księżyc i najprawdopodobniej jako pierwsze zdobędą Marsa. Nie dziwne więc, że chciałby mieć z tego jakieś korzyści. Uważają, że surowce zdobyte w kosmosie powinny być własnością podmiotów, które ten surowiec wydobyły. Nie tylko w celach naukowych, ale komercyjnych. Jeśli stany jako pierwsze zbadają Marsa, mogą wydobywać surowce i sprywatyzować tereny, które znacznie wzbogacą Amerykę. Nawet jeśli inne kraje w przyszłości też dotrą na Marsa, to jednak będą musiały walczyć o tereny z Amerykanami, którzy ze względu na fakt, iż będą tam pierwsi mogą dobrze się ustawić. W związku z tym, że USA jest blisko zdobycia Marsa i chce prywatyzacji rozpoczęła prawe kroki, które mają jej taką sytuację umożliwić. Tym samym próbując „wymigać się” od obowiązujących międzynarodowych praw, które do tej pory stanowiły, że surowce kosmiczne mają służyć całej ludzkości, a nie pojedynczym państwo czy osobom. Rosja wyraziła sprzeciw w związku z krokami podjętymi przez USA. Fragment rozporządzenia z 2020 roku podpisanego przez prezydenta USA brzmi: „Amerykanie powinni mieć prawo do prowadzenia komercyjnej eksploracji, odzyskiwania i wykorzystywania zasobów w przestrzeni kosmicznej, zgodnie z obowiązującym prawem”. Do tej pory Amerykanie musieli współpracować z Rosjanami, bo byli uzależnieni od ich stacji kosmicznych i rakiet. Jednak wkrótce się to zmieni, za sprawą prywatnych rakiet i stacji amerykańskiej firmy SpaceX.

Działki na Księżycu, Jowiszu i Marsie są już dostępne w sprzedaży?

W historii naszego świata działki na Księżycu, Jowiszu i Marsie sprzedawał już amerykanin Dennis Hope.  Udało mu się znaleźć ponad 4 miliony kupców i mianował siebie Prezydentem Galaktycznego Rządu. W 1980 r. Dennis Hope był bez pracy i rozwiódł się. Spojrzał pewnego dnia z nadzieją przez okno i zobaczył Księżyc. Ponieważ bardzo potrzebował pieniędzy, a Księżyc jest niezaludnioną planetą, na której można coś wybudować, postanowił sprzedawać tam nieruchomości. Przestudiował traktat 1967 r. i według niego zobaczył lukę prawną. Jest tam napisane, że naród nie może dochodzić suwerenności nad Księżycem, ale nie ma nic o osobach prywatnych. Hope wysłał notę ​​do ONZ, z informacją, że domaga się praw do Księżyca, i innych planet. Na sprzedaży działek zarobił ok. 12 mln $. Pół hektara na Księżycu kosztuje u niego jedynie 24,99 $. Z kolei całą planetę Pluton sprzedał za 250 tys. $. Oczywiście Hope nie ma żadnych praw do Księżyca i innych planet, bo prawnicy są zgodni, że takiej luki nie ma. Interpretacja prawna Hopa jest niepoprawna, a wszystkie nieruchomości jakie sprzedał są pustym papierkiem nie mającym swojego pokrycia w rzeczywistości. Jednak historia Hopa pokazuje, że każdy ma chrapkę na ciała niebieskie. To bardzo lukratywny biznes. Dodatkowo (choć nie ma w tym przypadku racji) dał do zrozumienia, że traktaty dotyczące kosmosu są zbyt mało sprecyzowane. Ma rację. Zwłaszcza, że walka jest o ogromne dobra kosmosu, więc każde państwo, organizacja, czy osoba fizyczna będzie starała się ominąć prawo, i ugrać coś dla siebie. Pytanie tylko komu się to w końcu uda, a widać po Ameryce, że jest zdecydowana by zmienić obowiązujące prawo i „dobrać się” do kosmicznych dóbr.

Swoją drogą, ciekawe jak to możliwe, że strona Hopa dalej działa. Poniżej zdjęcia. Warto zwrócić uwagę na galaktyczną szatę graficzną aktów własności, i koszyczek informujący nas, że obecnie mamy 0 przedmiotów. Ze względu na możliwość kupienia całego Plutona, słowo przedmiot wydaje się absurdalne.

Źródła: https://lunarembassy.com/about-lunar-embassy-buying-property-on-the-mo0n/

Luki prawne. Kto z nich skorzysta? Czyją własnością będzie Mars?

Pakt z 1967 r. zabrania posiadania terytorium w kosmosie przez państwo. Stanowi, że narody mogą używać ciał niebieskich tylko do celów pokojowych. Jednak traktat ma tylko ok. 2200 słów i pozostawia bez odpowiedzi wiele istotnych zagadnień dotyczących tego, jak państwa, organizacje, firmy, czy osoby prywatne mogą działać w kosmosie. W miarę jak zbliża się data podboju kosmosu (w tym Marsa), zaczęto naciskać na rozszerzenie traktatu lub jego całkowite zmienienie. Istnieje bowiem niepokój, że może dojść do przewagi pierwszego gracza, i że ktokolwiek pierwszy dotrze do nowych planet, wyznaczy zasady na dziesięciolecia, pokolenia, a nawet stulecia, a być może nawet zdobędzie zasoby w galaktycznych proporcjach. Warto o tym pamiętać, bo prawdopodobnie to Stany Zjednoczone dotrą na Marsa jako pierwsze, zaraz po nich Rosja i może Chiny. Skoro tak może to całkowicie zmienić równowagę świata. Te 3 kraje się wzbogacą (najbardziej Ameryka, albo tylko ona), a inne kraje mogą być od niej całkowicie zależne. Nie trudno sobie wyobrazić sytuację, że na Ziemi brakuje surowców, np. źródeł energii, a na Marsie pozyskamy nowe. W związku z tym USA stało by się jedynym (lub „jednym z” jeśli policzyć Rosję i Chiny) dostarczycieli źródeł energii. Uzależniliby tym samym od siebie inne państwa. To oczywiście na ten moment pewnego rodzaju daleko idące gdybanie, ale jest ono konieczne by inne państwa podjęły akcje za nim będzie za późno. Dużo słuchamy z ust Elona Muska o tym, że Mars będzie wolną planetą jednocześnie, ustala się decyzję, że spory na Marsie dotyczące kolonizacji będą rozwiązywane w USA zgodnie z ich prawem.

Prywatyzacja Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

USA chce prywatyzacji Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Plan prywatyzacji zapewne napotka na opór. Po pierwsze, USA wydało ok. 100 mld dolarów na zbudowanie i eksploatację stacji z państwowych pieniędzy. Po drugie, stacja to wspólny projekt 15 krajów (niemiej jednak USA ma największy wkład w budowę stacji). Po trzecie, nie wszyscy Amerykanie uważają, że jest to odpowiedni pomysł. Stacja nie powstała w celach komercyjnych ale by służyć ludzkości. Celem przedsiębiorstw jest zarabianie pieniędzy. Państwo z kolei ma obowiązek dbać o dobro obywateli, nie może patrzeć tylko na zyskowność projektu. W artykule SpiderWeb możemy zaleźć analogię lotów w kosmos do transportu publicznego. Zaznaczają oni, że przeważnie do małych miejscowości nie docierają prywatne autobusy i pociągi. Zwyczajnie nie jest to opłacalne. Dlatego państwo w trosce o obywateli zapewnienia tam transport, nawet jeśli nie jest to rentowne. Jest to przykład godny uwagi, ale loty w kosmos bardziej przypominają loty samolotami, a Międzynarodową Stację Kosmiczną, można przyrównać do międzynarodowego portu lotniczego czyli lotniska. Na stronie np. Lublin Airport widnieje informacja, że jedynymi akcjonariuszami lublińskiego lotniska są jednostki samorządu terytorialnego. Należy więc ono do państwa. Z kolei Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego (IATA), wydaje się być przeciwne całkowitej prywatyzacji portów lotniczych. Twierdzi ono, że sprywatyzowane porty lotnicze są droższe. W porównaniu z lotniskami publicznymi istnieje znikoma różnica w poziomie inwestycji i efektywności. Dyrektor Stowarzyszenia powołał się na ranking Skytrax. Pięć z sześciu najlepszych światowych portów lotniczych należą do sektora publicznego. Trzeba jednak zaakcentować, że na ten moment NASA nie jest w stanie podbić kosmosu samodzielnie. Używa zbyt przestarzałej technologii i brak jej nowoczesnych rozwiązań. To właśnie prywatne przedsiębiorstwo SpaceX ma zamiar znacząco obniżyć koszty lotów. Tym samym jeden lot rakiety NASA ma być równy kosztom 10 lotów rakiety SpaceX. Pytanie jednak, czy stacje kosmiczne (analogicznie lotniska) nie powinny należeć do państwa, a rakiety (analogicznie linie lotnicze) mogą być prywatne.

Zdjęcia: Photo by KT on Unsplash, Space X, Photo by NASA on Unsplash, Photo by Nicolas Lobos on Unsplash, canva, Źródła (prywatyzacja kosmosu): IATA, https://www.nationalgeographic.com/science/2009/07/space-who-owns-moon-science/, https://www.politico.com/agenda/story/2019/06/13/space-travel-moon-resources-000899.