Opis, rozdział 0 (prolog), rozdział 1, rozdział 2, rozdział 3, rozdział 4, rozdział 5, rozdział 6, rozdział 7, rozdział 8, rozdział 9, rozdział 10, rozdział 11, rozdział 12, rozdział 13, rozdział 14, rozdział 15, rozdział 16, rozdział 17, rozdział 18.

Rozdział 17. Platforma nowej generacji

– Nie mogę w to uwierzyć – powiedziała Marina, rzucając list na biurko. – Jak on mógł nas zostawić?!

– To jego ukochany pies – powiedział Nazir.

– Nawet się nie pożegnał. Tak się nie robi.

– Być może nie mógł. Dalia mogła zachorować nagle i musiał ją prędko zabrać do weterynarza. Nie było czasu, by nas szukać – stwierdziła Anita.

– No i ten tekst na koniec. Liczę, że spotkamy się jak najszybciej. Jak to liczę? Czemu nie przyjedzie odwiedzić nas choćby jutro? – Marina ściągnęła brwi i pomasowała się po karku.

– Jeśli Wins zrezygnował z uczestnictwa w programie, najprawdopodobniej nie będzie mógł nas odwiedzać – rzekł Nazir. – To my będziemy musieli odwiedzić jego. Wszyscy wiemy, że nie będzie to łatwe. Mamy teraz tyle gier do testowania, że nawet odwiedzić rodziców jest ciężko.

– Przecież tu był. To czemu nie może wrócić? Nic, co tu się dzieje, nie jest dla niego sekretem.

– Nie miej do nas pretensji – rzekł Nix. – Nam też to się nie podoba. Nie ustalaliśmy reguł panujących w SOMO. Chodźmy. Dmitrij kazał być wcześniej, musimy coś podpisać.

– Będzie smutno bez niego – powiedziała Marina.

– Tak, będzie – przyznał Nazir i oboje dotknęli swoich nadgarstków.

Dmitrij czekał już na nich z nietęgą miną. Profesor Redon szturchnął go i Dmitrij przywołał uśmiech na swoją twarz.

– Wszystko dobrze, profesorze Dmitrij? – zapytał Nazir, siadając na łóżku.

– Tak, tak. Ciśnienie jest nienajlepsze – skłamał. – Przełomowa chwila. – Jego oczy zaczerwieniły się, więc Redon ponownie go szturchnął. – No już dobrze, zebraliśmy się, bo dzisiaj podłączymy was do nowej platformy. – Profesor Redon zaczął bić brawo, a jego klaskanie odbijało się echem pośród głuchej ciszy. Wszyscy patrzyli na naukowców, nie wiedząc, czego się spodziewać.

– Nie cieszycie się? – zapytał profesor Redon, widząc, że Dmitrij nie radzi sobie z promocją platformy. – Lepsza platforma daje nową jakość gier i wrażeń. Wszystko będzie bardziej realne, prawdziwsze, dynamiczniejsze, a to nie jedyna dobra nowina. Będziemy mieć nowych uczestników. – Redon otworzył drzwi, a do środka weszły nowe twarze. Marina przyjrzała się ich proporcjom i zauważyła, że to nie są ludzie.

– Roboty? – zdziwiła się.

– Nie chcesz pracować z ludzkimi robotami? Nie są, aż takie beznadziejne – skomentował Redon.

– Nie, nie o to mi chodziło – broniła się. – Nie mam nic przeciwko robotom. Jedynie… zaskoczyły mnie. Wcześniej nie brały udziału w testach.

– Potrzebujemy więcej testerów – wyznał Redon. – Roboty pomogą nam wyłapać rzeczy, których ludzkie oko nie potrafi. – Roboty zajęły wolne łóżka.

– Zaczynajmy – rozweselił się Nix i położył się.

– Chwileczkę, musicie podpisać formularz o zapoznaniu się z ryzykiem – rzekł Redon.

– Nowa platforma jest niebezpieczna? – zapytała Marina.

– Młoda damo, wszystko niesie za sobą niebezpieczeństwo. Poprzednie wersje też były niebezpieczne, a jakoś nic wam się nie stało – kontynuował Redon.

– To po co nowy formularz? – nie odpuszczała Marina.

– Idziemy do przodu i wprowadzamy nowe regulacje. Powinniśmy byli dać je wam do podpisania znacznie wcześniej. Rozluźnijcie się. – Uśmiechnął się do nich. – Nic wam się nie stanie. Będziemy nad wami czuwać. Czy do tej pory coś wam się stało? – Spojrzał na uczniów wyczekująco. – No, słucham. Tak czy nie? Bo ja widzę was całych i zdrowych.

– Rozdajcie je – powiedział Nix. – Umieram z ciekawości. – Pozostali uczniowie zaczęli gwizdać i wiwatować.

– Chcemy formularze – krzyknął ktoś z tyłu. – Dmitrij westchnął i Redon zaczął roznosić białe pliki kartek i długopisy.

– Nawet ich nie czytacie – powiedział z żalem Dmitrij, widząc, jak uczniowie żwawo przechodzą do ostatniej strony z miejscem na podpis i kreślą w niej swoje inicjały. Nikt go nie usłyszał, wszyscy zajęci byli dopytywaniem Redona, czy jeden podpis wystarczy i czy już mogą oddać kartki.

– Nie podpisujesz? – spytał Nix Mariny.

– Tu jest coś o urazach głowy i kręgosłupa – powiedziała, zerkając na pierwszą stronę.

– Muszą wypisać wszelkie zagrożenia. To zrozumiałe. Nie pękaj. Podpisz, szkoda czasu, zabawa czeka – przekonywał ją.

– Skończyliście? – Marina spojrzała na Anitę i Nazira, a oni pokiwali głowami. – A wy? – zwróciła się do robotów przed nią.

– My nie dostaliśmy formularzy – powiedział roboci chłopak.

– Dlaczego nie? – zdziwiła się Marina.

– Nie mamy takich praw – odrzekł.

– Roboty podlegają innemu kodeksowi niż ludzie. Nie muszą tego podpisywać – rzekł profesor Redon słysząc ich rozmowę.

–A jak coś im się stanie? – oburzył się Nazir.

Redon wzruszył ramionami.

– Takie prawo, mój drogi.

Marina przyjrzała się oburzonej twarzy Nazira, po czym przekręciła w dłoni długopis i podpisała ostatnią stronę.

– A ty możesz tutaj przebywać? – Marina dopiero teraz zauważyła dziewczynkę w koronie, która leżała obok niej. – Jesteś jeszcze taka mała. To chyba nie dla ciebie.

–Tata się zgodził – odparła.

– Profesorze Dmitrij, profesorze! – zawołała Marina.

– Tak? – Dmitrij się odwrócił.

– Tu jest dziecko. – Wskazała na dziewczynkę.

– Garima dołączy do was tak jak roboty – rzekł Dmitrij. – Powitajcie ją w drużynie. Zapomniałem ją przedstawić. To córka Ademara, założyciela SOMO. – Dmitrij podszedł do niej i zasłonił jej uszy. – Będę miał na nią oko, ale pomóżcie jej, gdybyście widzieli, że sobie nie radzi. Nie grała dotąd zbyt wiele. – Zdjął ręce z głowy dziewczyny.

– Czemu zasłoniłeś mi uszy? – zapytała Garima.

– Doradzałem im, żeby trzymali się razem, bo inaczej szybko ich wykończysz. – Dmitrij pogilgotał ją, a Garima się zaśmiała. – Będę cię bacznie obserwował – zwrócił się do niej: – Dawaj im fory, nie są tak dobrzy jak ty. No już, kładźcie się. Nie zróbcie sobie krzywdy. Musicie na siebie nawzajem bardzo uważać.

– Jaki jest temat gry? – spytał ktoś z końca sali.

– Na początek coś łatwego. Przygodówka. Będziecie szukać skarbu.

Opis, rozdział 0 (prolog), rozdział 1, rozdział 2, rozdział 3, rozdział 4, rozdział 5, rozdział 6, rozdział 7, rozdział 8, rozdział 9, rozdział 10, rozdział 11, rozdział 12, rozdział 13, rozdział 14, rozdział 15, rozdział 16, rozdział 17, rozdział 18.

Zdjęcie: Photo by Joshua Sortino on Unsplash